Mediapolis
Portfolio

Wpisy z kategorii 'media'

Pięć sposobów jak rozpoznać serwis Web 2.0

Najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie - to temat naszej wczorajszej rozmowy z Cezarym Łasiczką na antenie radia Tok FM. Na podstawie tej audycji powstały dwa teksty: „Jak rozpoznać serwisy Web 2.0″ i „23 najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie”, który opublikuję dziś po południu. W następny wtorek 29 maja, o godz. 23.00, będziemy rozmawiać o blogach i polskiej blogosferze. Zapraszamy!

- - -

Kto dziś nie słyszał o Web 2.0? Trzeba by spędzić ostatni roku na Księżycu lub w dżungli amazońskiej, żeby nie zetknąć się z tym pojęciem. Google od ręki znajduje 557 milionów odpowiedzi dla zapytania Web 2.0. Nowe hasło elektryzuje środowiska biznesowe, a inwestorzy z branży high-tech węszą za dużymi pieniędzmi - pisze „Gazeta Wyborcza”. To jedno z najgorętszym pojęć współczesnych czasów - dodaje „Brief”.

Według Wikipedii, termin ten określa „serwisy internetowe, powstałe po 2001 roku, w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników danego serwisu”. Słowo spopularyzowała w 2004 roku firma O’Reilly Media.

Dla nas - użytkowników, internet nigdy nie był tak egocentryczny jak teraz. Wreszcie jesteśmy w centrum uwagi. Liczymy się tylko my - takie przynajmniej wrażenie próbują stworzyć serwisy „webdwazerowe”-, bo teraz tworzymy społeczność, nie publiczność

Możemy wyrażać naszą opinie, dzielić się naszymi wrażeniami, zdjęciami (prosząc o opinię innych), możemy wpływać na opinie innych, możemy głosować na produkty, które lubimy np. na Iliketotallyloveit.com.

Marketerzy wybierają nas agencją reklamową roku, prestiżowy „Time” wręcza nam tytuł Człowieka Roku. CNN.Money umieszcza nas, internautów, na pierwszym miejscu listy 50 osób, które liczą sie najbardziej w nowym biznesie, biznesie 2.0. Znaleźliśmy się tam przed Sergiejem Brinem i Larry Pagem (twórcy Google), Billem Gatesem (założyciel Microsoftu) i Rupertem Murdochiem (magnat prasowy). Wszędzie tylko ja, ja i jeszcze raz ja… Jednym słowem - raj na ziemi, tej wirtualnej.

To my tworzymy potężną, zbiorową inteligencję, jeden z filarów naszej epoki Web 2.0. My, zwykli ludzie tworzymy wirtualną społeczność, której wspólna wiedza, doświadczenie i kompetencje pozwalają na stworzenie nowej, super-demokratycznej jakości (jak działa zbiorowa inteligencja w internecie?).

Web 2.0 to też fantastyczna maszynka do generowania ruchu na stronach internetowych. Oczywiście dzięki nam.

Web 2.0 to także nadchodząca era egocastingu, zmora tradycyjnych stacji telewizyjnych. Chodzi o nowy rodzaj zindywidualizowanego odbioru telewizji, absolutne przeciwieństwo broadcastingu, tzn. telewizji masowej. Konsumenci, czyli my, będziemy oglądać to co chcemy, kiedy chcemy, gdzie chcemy i na czym chcemy: telewizja, telefon komórkowy, komputer, konsola PlayStation… Japończycy już od kilku lat znają tę kulturę konwergencji i z pobłażaniem patrzą na iPhone, przedmiot moich marzeń.

Dziś wiemy już, że Web 2.0 łączy i zmienia ludzi. Choć wielu z nas korzysta z tych serwisów - często nie zdając sobie z tego sprawy, tak jak bohater jednej ze sztuk Moliera nie wiedział, że mówi prozą - tak naprawdę niewiele osób jest w stanie powiedzieć co to jest i jak rozpoznać serwis Web 2.0 od „oldskulowego” Web 1.0.

Oto pięć cech charakterystycznych dla serwisów Web 2.0:

1. Obecność blogów lub wiki

Jednym ze znaków rozpoznawczych mogą być - znane są od wielu lat, jeszcze przed nadejściem epoki Web 2.0 - blogi i wiki, czyli w uproszczeniu rodzaj edytora, w którym można dowolnie tworzyć, edytować i zmieniać tekst bezpośrednio w przeglądarce internetowej.

Blogi mogą zastąpić klasyczny serwis newsowy, informujący o tym co się dzieje na danej witrynie (Google Adsense Blog, Ziki.com, Wykop.pl…). W taki sposób blogi wypierają zakładki „News”, używane często w statycznych witrynach epoki Web 1.0.

Dzięki komentarzom na blogu, wydawca bloga może zorientować się np. jak internauci reagują na przykład na zmiany w serwisie. Kiedyś musiałby zapłacić za badania jakościowe, dziś ma to za darmo. Blogi (o których mówi się nawet, że stały się Piątą Władzą) lub wiki mogą też stanowić bazę jakiegoś serwisu. Tak jest w przypadku wyszukiwarki blogowej Technorati.com lub platformy blogowej Blox.pl. Wikipedia.pl jest natomiast przykładem wykorzystania mechanizmu wiki, ale nie jest klasycznym wiki.

„Większość wiki nie rozdziela dyskusji od informacji – każda strona przypomina wątek listy dyskusyjnej, który może być edytowany, dzielony i łączony jeśli nadmiernie się rozrośnie. Największe Wiki tego typu to Wiki Wiki Web poświęcona programowaniu i Sensei’s Library poświęcona grze go” - czytamy w Wikipedii.

Jeżeli chodzi o treści, w centrum Web 2.0 znajdują się serwisy, na których czymś się dzielimy:

  • dzielimy się linkami (Delicious.com),
  • dzielimy się zdjęciami (Flickr.com),
  • dzielimy się wideo (Youtube.com lub DailyMotion.com),
  • dzielimy się prezentacjami Power Point (slideshare.com)

Web 2.0 t także - jeżeli nie przede wszystkim - serwisy społecznościowe (MySpace.com, Viaduc.com, Facebook.com). Niektóre z tych serwisów istnieją od dawna, ale dzięki modzie na Web 2.0, przeżywają drugą młodość jak Linkedin.com, biznesowy serwis społecznościowy.

2. Rodzaj proponowanych usług: „Zrób to sam”

Serwisy Web 2.0 można poznać po proponowanych przez nich usługach, których wspólnym mianownikiem jest reguła: „Zrób to sam” (skąd my to znamy?). Opierają się one głównie na współpracy internautów.

To oni, czyli my, dostarczają tekstów, zdjęć i wideo, które nakręcają liczniki serwisów takich jak Blogger.com, Flickr.com czy YouTube.com. Amerykanie nazywają to „User Generating Content”, a w niektórych przypadkach, jak amatorskie wideo z zamachów w Londynie, - dziennikarstwo obywatelskie.

Według Deloitte, boom na treści tworzone lub współtworzone przez internautów, którego apogeum był zakup w 2006 r. serwisu YouTube przez Google, nie jest przejściową modą lecz głęboką, długotrwałą tendencją. Niektórzy mówią nawet, że możliwy jest świat bez dziennikarzy, w co nie wierzę.

Witryny internetowe nowej generacji zachęcają do współtworzenia lub produkowania treści przez samych użytkowników: MySpace.com, YouTube.com, Delicious.com, Wikipedia.pl, Lycos IQ.

Nasze komentarze, rekomendacje, głosy oddane na ten lub na inny tekst lub na inny produkt, linki do cztytanych przez nas artykułów stały się poszukiwanym i cennym towarem. Niektóre serwisy już zaczęły płacić za treści tworzone przez internautów, jak Blox.pl lub YouTube.com. Wyszukiwarka Lycos będzie płacić internautom nawet za komentarze!

3. Podobne technologie, aplikacje, narzędzia

Kiedy podniesiemy maskę witryn Web 2.0, by zajrzeć do ich silnika, możemy tam często znaleźć te same technologie i aplikacje. Gwiazdą Web 2.0 wydaje się Ajax (Asynchronous JavaScript And XML). To nie jest oddzielna aplikacja, ale narzędzie (Wikipedia określa go nawet jako „termin”). Ajax powstał grubo przed epoką Web 2.0 - co sprawia, iż część informatyków nie uznaje go za aplikację Web 2.0 -, ale dopiero od kilku lat stał się uniwersalnym narzędziem. Pozwala on na szybsze ładowanie się stron. Na Ajaxie działają m. in. Google Maps (internauci mogą tu teraz tworzyć własne mapy) i moje ulubione serwisy: Netvibes.com i Itsmynews.com* (który właśnie testuję).

W bebechach witryn Web 2.0 znajdziemy również RSS -y (rodzaj abonamentu na cały lub część serwisu, np. tylko na informacje o nowych witrynach Web 2.0), narzędzie open source do szybkiego tworzenia aplikacji webowych czy ulubiony przez amerykańskich czy zachodnioeuropejskich, ale ciągle rzadko używany w Polsce język szybkiego programowania Ruby on Rails.

Web 2.0 w ogóle bardzo lubi darmowe aplikacje open source, bo to zdecydownaie obniża koszty inwestycji. Rozpoznamy też nieraz Web 2.0 po wersji beta, tzn. przedłużonemu nawet do kilku lat etapowi kiedy program zaczyna już mieć pierwszych użytkowników, zwanych beta-testerami, którzy wyłapują błędy. Być beta-testerem to brzmi dumnie - to taki „webdwazerowy szpan” - w przypadku topowych serwisów, jak np. internetowa telewizja twórców Skype - Joost.com.

4. Nawigacja lekka jak piórko

Lekko, lżej, jeszcze lżej - ta zasada skrajnej prostoty jest również cechą charakterystyczną stron Web 2.0. Znikają pionowe kolumny po prawej stronie (ale nie w portalach), zostaje proste, poziome menu z kilkoma zakładkami. Informacja jest zorganizowana w blokowo, w oddzielonych od siebie boxach. Jest schludnie i czysto. Nazywam to „tendencją zen”.

Inna cecha chaaterystyczna: tag cloud, czyli chmura tagów. Co to jest? Tagi są znacznikami w formie słów-kluczy, jak te umieszczone pod tym tekstem, np. media, internet, prasa… Każdy informacja może mieć kilka różnych tagów. Tagują oczywiście sami internauci.

Tagi rozwinęły sie m. in. dzięki serwisom Flickr.com, del.icio.us.com i wyszukiwarce blogów Technorati.com. To klasyczna aplikacja w modnym stylu Web 2.0. Tagi pełnią dwie podstawowe funkcje:

  • służą do porządkowania treści w sposób wizualny: pozwalają na kategoryzację informacji na własnych stronach internetowych, w tym na blogach. Klikając np. w słowo „media” zobaczymy listę wszystkich tekstów nt. mediów na danej stronie. Na tym blogu nie jest to możliwe, gdyż platforma Blogger.com, z której korzystam nie udostępnia tej funkcji.

  • służą do udostępniania treści innym internautom: „wyłapuje” je np. Technorati i umieszcza w swoich zbiorach. Dzięki tagom, ten tekst znajdzie się za chwilę wśród setek lub tysięcy innych tekstów na temat mediów lub tagów. W ten sposób mogą go przeczytać osoby, które nie znają tego bloga. Poznają go właśnie dzięki tagom.

5. Design w pastelowych kolorach

Białe tło, pastelowe kolory, zaokrąglone ramki, kolorowe i dynamiczne logo z zakrętasem - tak wyglądają często strony internetowe epoki Web 2. Webdesign jest prosty, tak prosty, że prawie dziecinny. Ogólne wrażenie est sympatyczne, choć jeden z guru internetu, Jakob Nielsen, krytykuje twórców stron internetowych new age, że pędząc za modą Web 2.0 zaniedbują podstawy poprawnego designu stron internetowych, zasady użyteczności (usability) i ergonomię.

A jeżeli macie jeszcze jakieś wątpliwości, warto zwrócić uwagę na nazwę serwisu. Jeśli ma dwa „oo”, jak Yoono.com lub dźwięczną, seksowną głoskę „r” na końcu, jak Flickr.com, to ani chybi trafiliśmy na serwis Web 2.0.

* Disclosure: serwis Itsmynews został stworzony przez mojego amerykańskiego partnera, Jeffa Mignona z Mignon-Media.

> Wiedzeć węcej o Web 2.0:
Internet jest rewolucja, ktora zmienia reguly gry w mediach raz na zawsze
Web 2.0 to fantastyczna maszynka do generowania ruchu na stronach internetowych
Web 2.0 jest nowa i byc moze ostatnia szansa dla tradycyjnych mediow
Jak tradycyjne media moga wykorzystac nowe technologie, by przyciagnac nowych czytelnikow
Cybercwaniacy próbują manipulować Web 2.0
Nadchodzi era egocastingu, zmora tradycyjnych stacji telewizyjnych

> Wiedzieć więcej o blogach:
Polska blogosfera rośnie w siłę
Kto i jak może zarobić na blogu i na serwisie społecznościowym
Internet jest rewolucja, ktora zmienia reguly gry w mediach raz na zawsze
Jak tradycyjne media moga wykorzystac nowe technologie, by przyciagnac nowych czytelnikow
Blogosfera zwalnia tempo wzrostu
Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami
Amerykanie wierzą, że blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość
Marcin Wójcik, autor bloga krakoff.info, wybrany Blogerem Roku 2006 przez wiadomosci24.pl
Angel in red zostal blogiem roku na onet.pl
Francuscy blogerzy przestraszyli się wysokich kar i opublikowali wyniki wyborów po godz. 20.00
Blox.pl będzie płacić swoim najlepszym blogerom
„Gazeta Wyborcza” uruchamia „Lustracyjny przegląd blogów”
Czy blogerzy mogą zrujnować karierę Elizie Michalik oskarżonej o plagiat?
Salon24 wyrzuca blogerkę, która kradła cudze teksty
Jak można wykorzystać blogi w szkole

> Wiedzieć więcej o dziennikarstwie obywatelskim:
Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami

Dlaczego media ignorują dziennikarstwo obywatelskie? Bo go nie rozumieją i obawiają się go!
Web 2.0 jest nową i być może ostatnią szansą dla tradycyjnych mediów
Tradycyjne media jeszcze nie wierzą, że web 2.0 może im zapewnić przewagę konkurencyjną
Onet.pl szuka talentów
Stań się reporterem twojego życia we francuskiej telewizji
Portal Warmii i Mazur też będzie płacił swoim internautom za teksty
Posłuchaj co piszą dziennikarze-amatorzy w serwisie iThink
Wiadomosci24.pl mają już ponad 4600 „dziennikarzy obywatelskich”

> Wiedzieć więcej o chmurze tagów:
Jak argentyński dziennik wykorzystuje chmury do zdobycia czytelników
Jak najlepiej użyć tag clouds

Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

Amerykanie wierzą, że blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość

Blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość. Tak wynika z badań przeprowadzonych wśród amerykańskich internautów przez firmę Zogby Interactive. Pisze o nich dziś Internet Standard.

Oto wyniki tych badań:

  • 55% respondentów odpowiedziało w nich twierdząco na pytanie „Czy bloggerzy są ważni dla przyszłości amerykańskiego dziennikarstwa?”,
  • 74% potwierdziło, że dziennikarstwo obywatelskie stanie się w przyszłości kluczowe.
  • 53% badanych odpowiedziało twierdząco na pytanie „Czy rozwój niezależnych mediów internetowych stwarza wielką szansę dla rozwoju zawodowego dziennikarstwa?”
  • 76% badanych odpowiedziało twierdząco na pytanie „Czy Internet ma pozytywny wpływ na ogólną jakość dziennikarstwa?”.

Równocześnie badania potwierdziły duże rozczarowanie Amerykanów tradycyjnymi mediami:

  • 88% osób uważających się za konserwatystów potwierdziło swoje niezadowolenie w odpowiedzi na pytanie: „Czy jesteś niezadowolony/a ze stanu zawodowego dziennikarstwa?”.
  • 95% skrajnych konserwatystów udzieliło takiej samej odpowiedzi.
  • 51% liberałów również podzielało to zdanie.

Pomimo powszechnego kryzysu zaufania wobec tradycyjnych kanałów medialnych, aż 72% ankietowanych potwierdziło, że dziennikarstwo odgrywa w ich społeczności bardzo ważną rolę.

Jak Amerykanie konsumują informację:

  • 81% badanych potwierdziło, że strony internetowe są obecnie bardzo ważnym źródłem wiadomości,
  • 78% informuje się z telewizji,
  • 73% - z radio,
  • 69% - z prasy codziennej,
  • 38% - z magazynów.

> Źródło: Internet Standard

> Wiedzieć więcej:
Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami

Dlaczego media ignorują dziennikarstwo obywatelskie? Bo go nie rozumieją i obawiają się go!
Web 2.0 jest nową i być może ostatnią szansą dla tradycyjnych mediów
Tradycyjne media jeszcze nie wierzą, że web 2.0 może im zapewnić przewagę konkurencyjną
Onet.pl szuka talentów
Stań się reporterem twojego życia we francuskiej telewizji
Portal Warmii i Mazur też będzie płacił swoim internautom za teksty
Posłuchaj co piszą dziennikarze-amatorzy w serwisie iThink
Wiadomosci24.pl mają już ponad 4600 „dziennikarzy obywatelskich”

Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

Edelman uznał blog Media Cafe Polska za jeden z najbardziej wpływowych blogów w Polsce


„Trzeci najbardziej wpływowy blog w kraju a Pan już trzy dni nic nie napisał :) ”. Kilka razy czytałem zdziwiony wiadomość od Konrada, którą odkryłem w jednym z moich ulubionych serwisów MyBlogLog.

Na netto.blox.pl dowiedziałem się o raporcie „A Corporate Guide to the Global Blogosphere” opracowanym przez międzynarodową agencję PR-ową Edelman.

Raport obejmuje 10 krajów: Chiny, Japonię, Południową Koreę, Belgię, Francję, Niemcy, Włochy, Polskę, Wielką Brytanię i USA. W każdym z tych krajów Edelman skontaktował się średnio z 1000 osób. Polską część raportu opracował Maciej Lasoń z Edelman Polska, autor bloga bloga pr20.blox.pl

Oto lista najbardziej wpływowych polskich blogów według Edelmana:

  • tebe.blox.pl (blog Tomasza Bieniasa, szefa serwisów społecznościowych gazeta.pl)
  • ciezkiedni.blox.pl (dziennik z życia w wielkiej korporacji)
  • mediacafepl.blogspot.com
  • chaotic.blox.pl (blog o serialu „Lost”)
  • magdampamietnik.blog.onet.pl (blog o serialu „Magda M.”)
  • kmarcinkiewicz.blog.onet.pl (blog byłego Premiera)
  • netto.blox.pl (blog o internecie)
  • zjadamyreklamy.blox.pl (blog o reklamie)
  • supergigant.blox.pl (blog o sporcie)
  • rozmawiamy.blox.pl (rozmowy z życia młodego małżeństwa)
  • Dziękuję przede wszystkim czytelnikom Media Cafe Polska. Bez Was ten blog nie byłby tym czym jest.

    Dziękuję też autorowi raportu za umieszczenie mojego bloga w tak wyśmienitym towarzystwie i serdecznie gratuluję innym bloggerom z listy.

    Więcej na temat raportu w tekście pt. Wpływy w polskiej blogosferze” w serwisie Biznes.net.

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Angel in red zostal blogiem roku na onet.pl

    Blogiem roku na onet.pl został Angel in red… („Grzeczne dziewczynki pójdą do nieba, niegrzeczne dostaną się wszędzie… – czyli kobiecy świat opisywany ze swadą i dużą dawką humoru).

    Drugą nagrodę zdobył blog Dwa światy („Sławek, na co Ci to było… siedziałeś sobie spokojnie, pisałeś, a tu Konkursy, nerwy, Gale, osobistości, media…), trzecią - Blog Walpurga („Nie jestem z prawicy. Nie jestem z lewicy. Jestem liberałem. Jestem feministą. Pochodzę od małpy”)

    Kapituła Onetu wyróżniła blogi:

    Internauci nagrodzili blogi w 9 kategoriach:

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Blox.pl publikuje swój ranking blogów

    Platforma blogówBlox.pl opublikowała swój ranking najpopularniejszych blogów. Ranking (Top 500 pełna lista) zawiera 5 kategorii:

    • Top 25 najwięcej czytelników
    • Top 25 najwięcej wpisów
    • Top 25 najwięcej odsłon
    • Top 25 najchętniej linkowanych
    • Najpopularniejsze w kategoriach Katalogu

    Śmietankę blox.pl tworzy 7 blogów, które powtarzają się w tych kategoriach na różnych miejscach:

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Konkurs na Blogera 2006 Roku i na Dziennikarza Obywatelskiego 2006 Roku

    Portal internetowy Wiadomości24.pl ogłasza konkurs na „Dziennikarza Obywatelskiego 2006 Roku” oraz na „Blogera 2006 Roku”.

    To pierwsze takie konkursy w Polsce. Kandydatury zgłaszać można od 2 do 14 stycznia 2007 roku, wyłącznie za pomocą formularza, dostępnego na stronie internetowej i poniżej.

    „Konkurs Dziennikarz Obywatelski 2006 Roku to wyraz uznania dla rodzącego się w Polsce fenomenu służenia innym poprzez upowszechnianie informacji. Dziennikarstwo obywatelskie stawia w Polsce pierwsze kroki, głównie na łamach gazety internetowej Wiadomości24.pl, która po pół roku działalności skupiła już ponad 520 autorów. Dlatego czujemy się w obowiązku krzewić ideę dziennikarstwa obywatelskiego” - piszą autorzy konkursu.

    Konkurs ma wyłonić osoby, które publikując w internecie - i nie pobierając z tego tytułu wynagrodzenia - przestrzegają praw autorskich, ich materiały są rzetelne i w roku 2006 swymi publikacjami najlepiej służyli społeczeństwu.

    Przyznane zostaną tytuły:

    1. Dziennikarz Obywatelski Roku 2006 - wyłoniony przez Kapitułę Konkursu z grona 5 finalistów wybranych głosami internautów. Członkami Kapituły Konkursu są:

    • Kazimiera Szczuka, krytyk literacki, dziennikarka telewizyjna
    • Edwin Bendyk , redaktor tygodnika “Polityka”
    • Paweł Fąfara , red. naczelny nowego projektu Polskapresse, były z-ca red. naczelnego tygodnika “Newsweek”
    • Piotr Najsztub , dyrektor kreatywny tygodnika “Przekrój”
    • Bernard Margueritte , korespondent prasy francuskiej w Polsce
    • Paweł Nowacki, sekretarz Kapituły, red. naczelny Wiadomości24.pl

    2. Dziennikarz Obywatelski Roku 2006 według internautów - spośród wszystkich zgłoszonych redakcja wybierze pięciu finalistów (weryfikując czy ich materiały są zgodne z prawem prasowym i autorskim). Ostatecznego wyboru dokonają wszyscy internauci wybierając jednego z pięciu finalistów.

    Konkurs “Bloger 2006 Roku” jest otwarty na wszystkich blogerów, bez względu na to, na jakiej platformie znajduje się ich blog.

    Uroczyste ogłoszenie wyników – 2 lutego 2007 roku.

    > Wiedzieć więcej:
    Formularz zgłoszeniowy Konkurs Bloger Roku 2006
    Formularz zgłoszeniowy Konkurs Dziennikarz Obywatelski Roku 2006
    Więcej o członkach Kapituły Konkursu
    Nagrody w konkursie

    Źródło: wiadomosci24.pl

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Szwecja: Najstarsza gazeta świata będzie publikowana wyłącznie w internecie

    PAP informuje, że najstarsza gazeta świata, „Post Och Inrikes Tidningar”, przestaje się ukazywać w druku i będzie publikowana wyłącznie w Internecie.Dziennik „Post Och Inrikes Tidningar”, oficjalne szwedzkie wydawnictwo poświęcone bankructwom oraz komunikatom spółek i rządu, ukazywał się od 1645 roku. Do życia powołała go królowa Christina i kanclerz Axel Oxenstierna. Według Światowego Stowarzyszenia Gazet, jest najstarszą gazetą na świecie.

    Od 1 stycznia 2007 roku informacje dziennika będą publikowane na stronie internetowej Szwedzkiego Biura Rejestracji Spółek (SCRO). Cytowany przez PAP prezes SCRO Roland Hoglund uważa, że to krok naprzód. „Gazeta będzie dużo bardziej dostępna” - podkreślił.

    Trzy egzemplarze dziennika będą drukowane i przechowywane w uniwersyteckiej bibliotece.

    Czy taka będzie przyszłość wszystkich gazet?
    Źródło: PAP

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Nowe strony „Dziennika” są staromodne i bardziej pasują do bulwarówki, niż do opiniotwórczego dziennika

    Wielka góra urodziła mysz - tak w największym skrócie można określić nowe strony internetowe uruchomione dziś przez „Dziennik” Axela Springera, największego wydawcę w Europie.

    Serwis dziennik.pl jest skromny, żeby nie powiedzieć ubogi w tematy i usługi, a kolorystycznie bardziej pasuje do bulwarowego „Faktu” niż do opiniotwórczego „Dziennika”

    Choć poszczególne elementy na stronie są uporządkowane, pierwsze wrażenie - to które powstaje w mózgu już po 50 milisekundach - jest raczej negatywne. Strony „Dziennika” są projektem z gatunku przeciętnych, z mocnym akcentem siermiężności. Daleko im do dyskretnej elegancji serwisów online amerykańskiego „New York Times” czy brytyjskiego „The Guardian”.

    Webdesigner „Dziennika” okazał się nieczuły na dominujący w internecie trend „zen” (jak na stronach yahoo.com, które zainspirowały portal gazeta.pl) i na pastelowe kolory w modnym stylu Web 2.0. W rezultacie, dziennik.pl przypomina strony internetowe sprzed kilku lat.

    Tak naprawdę, strony te są niewiele lepsze od trącących myszką stron „Rzeczpospolitej” (która lada moment ma wystartować z nowym serwisem), ale z pewnością nie będą atutem w porównaniu z nowoczesnym designem „Gazety Wyborczej” czy Onetem.

    Główną przyczyną negatywnego wrażenia jest tu dominujący czerwony kolor, używany zresztą raczej przez gazety popularne, jak „Bild” . Ten czerwony jest w dodatku zbyt nasycony, a przez to nieprzyjazny, abstrahując od tego, że jest również niemodny. Nie jest to rownież kolor „Dziennika”, którego spotkolorem jest niebieski.

    Nagromadzenie czerwonych plam w postaci buttonów, belek i tytułów znacznie utrudnia lekturę, która i tak jest o 25% wolniejsza na ekranie niż na papierze. Czytelnikom może być więc trudniej przejść z pierwszego etapu lektury - etapu „skanowania” - do etapu „konsumpcji” informacji.

    Internauci są niecierpliwi i chcą od razu znaleźć informacje, których szukają. Na stronach dziennik.pl znajdą raczej je bez trudu. Nawigacja wydaje się prosta, a hierarchizacja materiałów na stronie nie pozostawia wątpliwości, który temat jest tu najważniejszy. Błędem jest jednak umieszczenie kursów walut, informacji giełdowych i sondy na lewej palecie nawigacyjnej zarezerwowanej tylko - jak sama nazwa wskazuje - do nawigacji, a nie do informacji.

    Według „Dziennika”, elementami wyróżniającymi serwis mają być „Wideofakty” i „Fotowiadomości”. „Wideofakty” mają prezentować wydarzenia dni w formie wideo z CNN, „Fotowiadomości” - w formie zdjęć. To atrakcyjna oferta, aczkolwiek mało oryginalna w porównaniu z Onetem, Wirtualną Polską, Interią czy serwisem gazeta.pl. Słabym punktem koncepcji serwisu „Dziennika” wydają się wideo CNN po angielsku, bez tłumaczenia. Z czasem pojawią się pewno własne.

    Atuty serwisu dziennik.pl:
    Najmocniejszą stroną jest tu przejrzysta nawigacja i dział „Opinie”.

    • Porządek na stronach i przejrzysta nawigacja
    • Niektóre artykuły z „Dziennika” są dostępne online. Ze strachu przed kanibalizacją wydania papierowego, wydawca ograniczył ilość tekstów i nie znajdziemy tu całego bieżącego numeru.
    • Dział „Opinie”: im więcej opinii, tym dłużej czytelnicy mogą pozostać na stronach serwisu. Długość tekstów nie jest już dziś przeszkodą dla czytelników, którzy je czytają jeśli trafiają one w ich kręgi zainteresowania.
    • Archiwum: są tu wszystkie teksty, które ukazały się na stronach www.dziennik.pl (ale nie w „Dzienniku”)
    • Forum: brak jednak możliwości czytania wszystkich komentarzy jeden po drugim. To narzędzie wymaga usprawnienia.
    • Możliwość komentowania tekstów. Dwa błędy: 1. Komentarze wyświetlane są pod tekstem w rubryce Forum, co jest mylące, bo Forum jest z reguły oddzielnym działem, tak jak na portalu gazeta.pl, 2. Między tekstem a komentarzami znajdują się dwie inne rubryki: “Zobacz także” i “Zobacz galerie”).
    • Paleta narzędziowa w tekście. Jest ona jednak zbyt skromna (tylko “drukuj” i “poleć artykuł” odsyłające do formularza)
    • RSS: 10 tematycznych kanałów RSS. To jeszcze za mało dla wymagających internautów, którzy lubią abonować się na bardzo wąsko sprofilowane tematy, np.gospodarka polska.
    • Wideo: tak, ale nie własne, tylko z CNN i na dodatek po angielsku.
    • Informacja praktyczna i usługowa: „Program telewizyjny “, „Repertuar kin” z opisem filmu…


    Słabe strony serwisu dziennik.pl:
    Najsłabszą stroną jest tu staromodny design i ograniczone możliwości interakcji z czytelnikami.

    • Staromodny design
    • Zbyt agresywny, dominujący czerwony kolor
    • Zbyt wolno się ładuje
    • Brak możliwości personalizacji informacji
    • Brak wielu nowoczesnych narzędzi: linki w tekstach, tagi, chmury tagów, powiększanie czcionki dla osób starszych (których jest coraz więcej), buttony rekomendacyjne,
    • Brak e-maili do redakcji. Na podstronie „Redakcja online” jest tylko formularz kontaktowy, jak w latach 90., a na podstronie „Dziś w Dzienniku” - adres ogólny.
    • Tylko jeden newsletter (brak newslettrów tematycznych)
    • Ticker pod górną belką: ludzie nie lubią tickerów, bo literki przesuwają się na nich albo za szybko, albo za wolno.
    • Umieszczenie kursów walut, informacji giełdowych i sondy na lewej palecie nawigacyjnej (na podstronie Gospodarka, tabele wskakują na prawą szpaltę)
    • Brak blogów redakcyjnych
    • Brak blogów dla czytelników
    • Brak podcastów (znalazłem tylko jedną, na dodatek niedziałającą mp3: Minister edukacji o tragedii we Włocławku)…

    Mimo swoich atutów, serwis dziennik.pl pozostaje zakorzeniony w epoce Web 1.0. Myślę, że jednym z kluczy do jego sukcesu będzie, oprócz niezbędnych korekt w designie, wprowadzenie narzędzi z epoki Web 2.0, w której żyjemy.

    (Ten tekst ukazał się najpierw na moim blogu Media Cafe Polska)

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Tradycyjne media powinny postawić na wideo, które pozwoli im odzyskać część utraconych konsumentów informacji

    Jak dotrzeć do czytelników, którzy nie interesują się gazetami? Jak odzyskać młodych konsumentów newsów? Od dawna radzę wydawcom, by przestali w tym przypadku myśleć w kategorii gazety, tylko w kategorii produktu do sprzedania.

    I nieważne czy będzie to treść na komórkę czy do internetu, albo na konsolę Playstation Sony. Ważne, by była to treść, która czytelnika zainteresuje i dotrze do niego w dobrym momencie, tzn. o odpowiedniej porze dnia. A do młodych czytelników dotrzeć można przede wszystkim przez obraz.

    Potwierdza to nowe badanie zrealizowane przez firmę konsultingową Accenture. Przebadała ona 10 tys. osób w kilku krajach - informuje Jeff Jarvis na swoim blogu Buzz Machine, cytując „The Guardian”.

    Z badania wynika, że ponad 40% internautów przegląda i/lub ściąga wideo online. Aż 54% z nich - głownie ci młodsi - deklaruje chęć tworzenia i dzielenia się wideo. W Chinach jest ich aż 82%, ale już tylko 20% w Niemczech.

    Co drugi internauta (54%) woli ściągac i oglądać wideo na swoim telewizorze, rzadziej w komputerze (30%), i jeszcze rzadziej w telefonie komórkowym (20%).

    Myślę, że dobrą niszą może być tu konsola do gier, która ma wysoką jakość obrazu i - co najważniejsze - jest przenośna. Gazetę na konsolę testował jeden z norweskich dzienników, a Chińczycy doczekali się już kilku dzienników na komórkę.

    Warto uważnie obserwować ewolucję dwóch ikon web 2.0: YouTube (największego na świecie serwisu do przechowywania i dzielenia się wideo, który ewoluuje w stronę telewizji w stylu MTV) i MySpace (największego na świecie - prawie 100 mln użytkowników miesięcznie - portalu społecznościowego). Oba te serwisy znajdują się w fazie przejściowej.

    Dla tradycyjnych mediów, nie tylko dla prasy, jest już najwyższy czas na przygotowanie dobrej, solidnej oferty wideo dla internautów.

    Jedno jest pewne: wideo będzie wszechobecne w naszym życiu codziennym kiedy tylko upowszechni się - a stanie się to o wiele szybciej. niż przewidują optymiści - dostęp do bezprzewodowego internetu.

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    Akademia Prasy Lokalnej: Jak pisać, by być czytanym w internecie

    Jutro w piątek 27 listopada początek dwudniowego szkolenia nt. „Jak pisać, by być czytanym w internecie” dla wydawców i dziennikarzy prasy lokalnej.

    To 25. szkolenie, które organizujemy wraz z Izbą Wydawców Prasy w ramach stworzonej wspólnie Akademii Prasy Lokalnej 2006-07. Jest ona współfinansowana ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwój Zasobów Ludzkich.

    Szkolenie to prowadzimy wspólnie z Marcinem Szkuatem, Redaktorem naczelnym „Bravo Sport”. Gościem ostatniego szkolenia był Jan Gorski, konsultant Mediapolis, szef agencji Plum i jeden z wykładowców Akademii Mediów Firmowych.

    Szkolenie na ten sam temat odbyło się już raz 27-28 października 2006 r. Jeden z wydawców lokalnych uczestniczących w tym szkoleniu zwiększył czterokrotnie ruch na swoich stronach internetowych po zastosowaniu moich wskazówek.

    Opłata za jedno szkolenie wynosi tylko 20% standardowej ceny. Organizatorzy zwracają uczestnikom szkoleń zryczałtowane koszty przejazdu pociągiem pośpiesznym II klasą. Zapewniają również nocleg i wyżywienie.

    Ilość miejsc jest ograniczona. Zostało jeszcze kilka miejsc na następujące szkolenia:

    • Jak pisać wywiad i sylwetkę 8-9 grudnia 2006
    • Prawo prasowe i autorskie/Etyka dziennikarska: 15 grudnia 2006, 19 stycznia 2007
    • Organizacja i zarządzanie w wydawnictwie prasowym: 12-13 stycznia 2007
    • Informacja i interaktywność w prasie loklanej: 17-18 stycznia 2007, 19-20 stycznia 2007
    • Jak stworzyć skuteczną szatę graficzną 12-13 stycznia 2007

    Informacje i formularze zgłoszeniowe:
    Sylwia Domagała
    Tel. (22) 313 22 02
    Kom. 0 505 169 901
    E-mail: apl@izbaprasy.pl

    PS. Nie podawałem wcześniej tych informacji, gdyż nie było wolnych miejsc na większość naszych szkoleń, a na szkolenie „Jak pisać, by być czytanym” zmuszeni byliśmy stworzyć listę oczekujących.

    > Wiedzieć więcej (Media Cafe Polska):
    Zdjęcia z Akademii Prasy Lokalnej
    Akademia Prasy Lokalnej: jak pisać, by być czytanym
    Akademia Prasy Lokalnej: Jak pisać wywiad i sylwetkę
    Rusza pierwsza w Polsce Akademia Prasy Lokalnej
    Akademia Prasy Lokalnej: Harmonogram szkoleń
    Wiesław Podkański otworzy jutro Akademię Prasy Lokalnej

    Wyślij wpis   Drukuj   + co.mments   + del.icio.us   + wykop   + gwar

    O blogu

    Blog firmowy Mediapolis o nowych mediach, internecie i Web 2.0

    O autorach

    blog Urbanowicz K.jpg
    Krzysztof Urbanowicz
    Prezes Mediapolis
    View Krzysztof Urbanowicz's profile on LinkedIn

    Abonament

    Newsletter

    Wpisz swój e-mail

    Feedburner

    listopad 2008
    P W Ś C P S N
    <<    
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930

    Wyszukiwarka






    Tagi Technorati

    Kategorie

    Ostatnie wpisy